Tuesday, 21 January 2020

Upiorne opowieści po zmroku ★★★☆☆


W latach 1981–1991 autor Alvin Schwartz i ilustrator Stephen Gammell przerażali młodzież serią książek „Upiorne opowieści po zmroku”. Począwszy od 2017 r. książki sprzedano łącznie w liczbie ponad 7 000 000 egzemplarzy i pojawiły się na wielu listach bestsellerów, nie wspominając już o tym, że zostały okrzyknięte „kamieniem węgielnym generacji”. Niektóre grupy rodziców oraz grupy społeczne twierdziły, że są one nieodpowiednie dla dzieci, ponieważ z pewnością są straszniejsze niż na przykład Gęsia Skórka. Koszmarne ilustracje z Gammell oraz tematy morderstwa, kanibalizmu i oszpecenia zostały nazwane „odpychającymi” i „chorymi” - ale nie tu ma czegoś takiego jak zła reklama, ponieważ seria nadal sprzedaje się do dziś - a teraz Hollywood wtopiło swe pazury w…

Adaptację na dużym ekranie, wyreżyserowaną przez André Øvredala Trollhuntera, która jest zaskakująco skutecznym szokerem.

Cień rodziny Bellowsów pojawiał się w małym miasteczku Mill Valley od pokoleń. W zniszczonej rezydencji młoda Sarah Bellows zamienia swoje udręczone życie i okropne sekrety w serię przerażających historii, które działają jak urządzenie do kadrowania, pozwalające przekształcić kilka tytułowych „przerażających historii” w jeden film. Te upiorne opowieści wkrótce staną się zbyt realne dla grupy niczego nie podejrzewających nastolatków, którzy natkną się na straszny dom Sary. Na szczęście film nie jest skonstruowany jako film antologiczny - zamiast tego każda z historii ożywa w trakcie przygody jednej grupy bohaterów. Co zaskakujące, wszystkie role są właściwie dobrze napisane i fajnie wykonane, nadając filmowi dodatkowy poziom jakości podobny do niedawnej adaptacji IT. Horror zawsze jest bardziej skuteczny, jeśli przywiążemy się do postaci.

Producent Guillermo del Toro opowiedział się przeciwko formatowi antologii, stwierdzając na Comic-Conie w 2019 r., że „filmy w antologii są zawsze tak złe, jak najgorszy z nich i nigdy nie są tak dobre jak najlepszy”. Z del Toro działającym w roli producenta wiecie, po co przychodzicie do kina - straszne, gotyckie dreszcze. Z pewnością są dostarczane w obfitości; ta kinowa adaptacja kultowych historii z pewnością ma wstrząsające wizualnie momenty. W opowieściach czai się przerażenie i dyskomfort, ale mam tego jedno zastrzeżenie. Podobnie jak prawie wszystkie współczesne horrory, film zawodzi z nadmiernym poleganiem na jump scare’ach, które szkodzą ogólnemu doświadczeniu i przerażeniu. Na koniec dnia jest to adaptacja książki dla dzieci, więc groza nie będzie tak intensywna, jak w przypadku doroślejszego kina. Upiorne opowieści są bramą do gatunku horroru dla młodszych widzów, tworząc skuteczny horror, który może być łagodny pod względem brutalności i przemocy, ale z pewnością jest pełen strachu.

Upiorne opowieści, znacznie przewyższają, pod względem grozy, Gęsią Skórkę z udziałem Jacka Blacka, które są oczywiście skierowane do jeszcze młodszej publiczności, pokazuje to jednak, że horror może być dostępny dla młodszych odbiorców. Ponownie udowadniając, że skrzypiące deski podłogowe i ciemne korytarze są bardziej przerażające niż bestie z CGI i jump scare’y, ta tradycyjna forma zapewnia przyjemną zabawę - nawet jeśli CGI i jump scare’y tak czy inaczej się pojawiają. Ogólnie rzecz biorąc, jest to naprawdę dobre wprowadzenie do horroru dla młodszych odbiorców, ale wciąż jest tu wystarczająco dużo grozy, aby bawili się również starsi i bardziej wymagający fani horrorów. W upiornych opowieściach każdy ma coś do powiedzenia, a jeśli to dopiero początek nowej serii horrorów, jestem podekscytowany, widząc, co możemy dostać w części 2.


★★★☆☆
Sam Love


Get your daily CeX at

Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

No comments:

Post a comment