Saturday, 19 August 2017

The Legend of Zelda: Breath of the Wild ★★★★★


Spośród niezliczonych gier wydawanych na różnych platformach każdego roku, tylko jedna, czy dwie są doceniane przez wszystkich graczy jako najlepsza gra jaka kiedykowleik powstała. W większości przypadków są to gry Nintendo. Na przykładzie Ocarina of Time - w dalszym ciągu przyciąga tłumy fanów, pomimo, że  może wydawać się przestarzała. Gra znajduje się w rankingu pięciu najlepszych gier wszechczasów. Możemy do tej listy dodać kolejną część Zeldy: Breath of the Wild, która jest niczym innym jak zakupem, którego koniecznie trzeba dokonać.


Jako że Residen Evil 4 okazał się fantastyczna grą , łamiąc reguły franczyzy na strzępy, BotW kreuje swoje miejsce w historii gier za pośrodenictwem kilku nieoczekiwanych i odważnych decyzji. Nie można już dłużej krytykować Nintendo za ukrywanie się pod płachtą ich wilekich tytułów (krytyka nigdy nie była uczciwa i dokładna). Jest to pierwsza przygoda z Zeldą (i to nie jest ogólna lista) zawierająca sporą ilość akcji, rozbijającej się broni i tarcz, których zresztą jest ogromna różnorodność, brak tradycyjnych lochów, możliwość wspinania się na jakąkolwiek powierzchnie w otwartym świecie, miernik wytrzymałości, na drodze brak instruktażu i przewodnictwa, możliwość (i konieczność) organizowania własnego posiłku i trunku, oraz otwarty świat który jest wszechstronnie dynamiczny.

Na początku gry budzicie się jako Link z czegoś, co wydaje się być głebokim snem lub wstrzymaną animacją. Wyłaniasz się z dziwnego aparatu, która w grze (początkowo) wydaje się nie mieć sensu. W pierwszej kolejności musisz pozbierać Sheikah Slate, potem robisz swoje. W drodzę można pozbierać sobie kilka ubrań, lub rozpocząć przygodę w samej bielinie. Po tym, co okaże się wydłużonym wprowadzeniem / samouczkiem (dopóki go nie ukończysz, nie jest to widoczne), otrzymasz paralotnię oraz możliwość pójścia dokądkolwiek w tym wielkim, otwartym świecie, który tak lubisz. Otrzymujesz podstawowy cel: "idź i dorwij tego drania" i to wszystko.
To co wydarzy się następnie, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie i na tym polega filozofia napędzająca całą grę.

Tak jak Nintendo chętnie wspominał jeszcze przed wydaniem gry, teoretycznie możesz iść bezpośrednio do finału gry, ale na pewno nie jest to wskazane. Początkowo uzbrojenie będzie bardzo słabe, tym samym będziesz łatwym celem do zabicia. Odkrywanie świata oraz wykonywanie różnych zadań przyniesie Ci wiele żyć, większą wytrzymałość, uzbroi w lepszą broń i tarcze, nową i lepszę zbroję, oraz zdolność do jej wzmacniania, zdobywania punktów i znacznie więcej.

Mogłaby być to w istocie kompletna recenzja, która zepsułaby całą historię (co jest dosyć subtelnie i fachowo powiedziane) lub lepiej jest niedopowiedzieć wszystkiego aby samemu sprawdzić, co jeszcze może zostać odryte w tym świecie. BotW pogrąża każdą inną grę z otwartym światem, w jakąkolwiek graliście, demonstrując przy tym jak odpowiednio rozplanować koncepcję gry. Nigdy, przenigdy nie graliście w gre, która tak nagradza ciekawość, odkrywczość oraz eksperymentowanie z taką spójnością i urokiem. Na przykładzie uwielbianego GTA przez każdego po kolei, Rockstar są tak samo winni w wychwalaniu się otwartym światem, który w efektach końcowych zabija cały smak poprzez istnienie pustych przestrzeni, z którymi nic nie da się zrobić. U BotWa zwierzęta które zobaczysz (lub upolujesz) oraz potwory z którymi będziesz walczyć (lub podkradać się w ich pobliżu, a także unikać ich) są najmniej interesującymi stronami gry, które odkryjesz. Jeżeli coś w oddali wygląda dziwnie - sprawdź to, bo naprawdę warto. Jeżeli góry wydają Ci się nie do zdobycia - idź w ich stronę. Możesz się na nie wspiąć i ponownie odkryć ciekawy element podróży. Jeżeli zawuważysz dolinę lub jaskinię, idź w jej stronę, aby przekonać się, że było warto.



To jest zaledwie zarys gry, ale wychodzi to tylko i wyłącznie na plus. To doświadczenie nakłania do odkryć i przemyśleń. Ta gra jest warta zakupu nowej konsoli Wii U, albo Switch. Breath of the Wild Thing - kochamy to.


★★★★★

Luke Kemp


The Legend of Zelda: Breath of the Wild at CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Friday, 18 August 2017

For Honor ★★★★☆


Do ubiegłego roku Ubisoft był powszechnie uważany za króla gier typu open-world. Seria Assassin's Creed została zawieszona, by dać wydawcy czas, aby ten zdecydował, co z tym zrobić. Far Cry wciąż nawiązywał do klasycznej formuły Ubisoftu, mamy tu na myśli chociażby wspinaczkę na wieżę, tak aby otworzyć bardziej żmudne i zbędne  zadania poboczne. Watch Dogs 2 zdołał zrobić co najmniej krok od swojego poprzednika. Niemniej jednak był to konik Ubisoft; otwarty świat, wieże wspinaczkowe oraz szybkie i interaktywne powtórzenia.


Obecnie publikują mniejsze projekty, oferując nowe i interesujące technologie, z planem zapewnienia trwałego wsparcia dla graczy. Po raz pierwszy pojawiły się Rainbow Six: Siege. Niespotykanie, świeże spojrzenie i zdecydowanie mniejszsa skala, pozwoliła stworzyć nową koncepcję oblężenia, która powstała dzięki rozwojowi nowej technologii niszczenia fizyki. To sprawiło, że Siege stał się niezwykle wszechstronną grą, która odniosła sukces, pomagając w uaktualnianiu zawartości Ubisoftu.

Teraz powstało For Honor, gra na tak małą skalę i intymna, że często trudno skupiać się na czymkolwiek innym niż przeciwnik. Przed rozpoczęciem meczu wyświetlane są mapy, na których będziesz grał, chociaż to bardzo szybko staje się zjawiskiem przypadkowym. Gdy zaczyna się runda, Ty koncentrujesz się na walce, a wszystko wokół krwawi.

Poza niektórymi miejscami, z których można spaść, lub obszarami wpłenionymi z ogniem lub lawą, nic innego się nie liczy. To dużo mówi o formule For Honor. Gra jest tak mocno skoncentrowana na walce, że może ona trwać bez końca lub zakończyć się w przeciągu kilku sekund.

Jednakże chodzi tylko o walkę w For Honor, można o niej dyskutować  długo i względnie obiektywnie, ponieważ wiele ze zdobytych doświadczeń zależy od tego, jak dana osoba i przyjmuje pewne straty. For Honor może i czasami będzie wydawać się frustrujące. Są chwile, kiedy będziesz przekonany, że nie można było zrobić nic, aby się bronić. Chodzi o osoby, które po dwudziestu godzinach gry nie są jeszcze szczególnie dobrew grze. Jeszcze nie.



Jest w tym jednak coś; Coś, co czyni, że zaczynasz dążyć do poprawy, samodoskonalenia i zaczynasz wygrać... i to jest doświadczenie, dla którego warto zagrać.To uczucie, kiedy starasz się wygrać trudny pojedynek, kiedy chcesz zablokować ciężki atak, który w niewłaściwy sposób spowoduje, że cię zabije. Będą chwile, kiedy absolutnie  znienawidzisz For Honor, a zwłaszcza podczas pierwszych kilku godzin rozgrywki. Gra ta wymaga cierpliwości i poświęcenia. Nie można zaprzeczyć, iż fizyka w grze jest na niskim poziomie, nie mniej jednak, nie można zaprzeczyć, że gra daje niesamowitą, surową euforię, po zwycięstwie. 

★★★★☆

Lewis Hill
For Honor at CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Thursday, 17 August 2017

Nioh ★★★★★


Gra taka jak Nioh po prostu musiała się w końcu ukazać. Aczkolwiek nie dlatego że świat czekał na taką grę. Nie, taka gra musiała powstać, ponieważ ktoś musiał wyrwać władzę absolutną From Software, twórcom takich gier jak Dak Souls czy Bloodborne, dotychczas tylko oni mieli monopol na ten styl gier.


No dobra, niby było Lords of the Fallen, ale tak czy owak, uważam że porażka tego tytułu wynika z próby zrobienia Dark Souls jeszcze raz. Niestety było to zrobione od nowa, aczkolwiek nie dodało zupełnie nic nowego do formuły, a rzeczy które żywcem zapożyczali ze znanej serii robili zwyczajnie gorzej.

I w tym momencie wchodzi Nioh, całe na biało. Odświeża on konwencję, dodając do niej wiele nowych możliwości gameplayowych, oraz zupełnie nowy klimat. Świat Dark Souls to typowy zachodni świat fantasy, ale przepuszczony przez azjatycki filtr, kroczyłeś rycerzem w ciężkiej zbroi walczysz dużym mieczem z ogromnym smokiem. Wymusza to specyficzną wolną i ociężałą rozgrywkę (ale to dobrze). Dla kontrastu Nioh to starożytna Japonia. Szybkie przebieranie nogami, machanie lekką kataną i walka z demonami (tutaj zwanymi Oni)

Różnice w rozgrywce są na tyle duże że obydwie gry że od dzisiaj obie gry będą na stałe współistniały na rynku i w świadomości graczy. Dlatego taka gra była potrzebna światu. W końcu coś stanowi konkurencję dla gier From Software, nie poprzez kopiowanie, a adaptację i ewolucję. To właśnie świadczy o sile Nioh, zapożyczenia z serii Souls są widoczne, ale różnice są na tyle duże że gra jest w stanie się obronić  swoją własną mechaniką.

Najciekawszą zmianą jest system zarządzania staminą. Oczywiście że obowiązek kontrolowania jej, nie jest niczym nowym, aczkolwiek cała rozgrywka Nioh kręci się wokół tego. Kiedy zużyjesz całą staminę, nie jesteś w stanie się ruszyć i jest to dokładnie tak okrutna mechanika jak Ci się wydaje. Aczkolwiek, to nie jedyna rzecz na którą cały czas musisz mieć oko. Jeśli zużyjesz całą staminę, pojawi się specjalny wskaźnik, wciśnij R1 w odpowiednim momencie, a pasek ten zapewni się staminą którą pozwoli Ci jeszcze chwilę powalczyć. O dziwo przeciwników dotyczą te same zasady. Ich stamina będzie się zużywała dokładnie tak samo jak twoja, i dokładnie tak samo będą mieli szansę na kontratak.

Poważnie, mechanika staminy, połączona z dynamiczną, intuicyjną walką są wystarczającymi powodami by zarekomendować tę grę. Nawet jeśli to Cię nie przekonuje, naprawdę warto obejrzeć niesamowite projekty poziomów (z masą skrótów i nieoczywistych powiązań do odkrycia). Architektura starożytnej Japonii, oraz jej specyficzna flora i fauna (japońskie kreatury to coś naprawdę niepowtarzalnego), ubrana w stylizowany, pełen kolorów styl graficzny.



Taka gra jak Nioh musiała się ukazać. Rzuca ona wyzwanie grom Souls-like i popycha ich mechanikę do przodu, From Software nie może już dłużej być bierne, a może dzięki temu że Nioh się ukazało i okazało się sukcesem nie potrzebujemy już Dark Souls?

★★★★★

Lewis Hill


Nioh at CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Monday, 17 July 2017

Halo Wars 2 ★★★☆☆


U niektórych graczy informacja o nowej grze z serii Halo wywołuje szybsze bicie serca. Kiedy okazuje się, że chodzi o RTS-owy spin-off Halo Wars, wielu osobom puls prędko się uspokaja. Halo Wars 2 robi wiele, aby oddać klimat Halo i przekonać konsolowych graczy do zasmakowania w gatunku tradycyjnie kojarzonym z PC. Niestety, skupiając się zbytnio na masowym odbiorcy, twórcy potykają się na podstawowych kwestiach.


Pierwsze wrażenia są niezłe. Cutscenki kosztowały pewnie tyle, że można by wyżywić średniej wielkości państwo przez okrągły rok, a wrażenia artystyczne (grafika i dźwięk) wprowadzają gracza w świat Halo z aksamitną gładkością. Nie ulega wątpliwości, że stworzenie dobrze działającego interfejsu na konsoli to droga przez mękę, ale biorąc pod uwagę pierwszą część, całość wygląda całkiem zgrabnie. Creative Assembly, mające na koncie wiele legendarnych RTS-ów, we współpracy z 343 Industries z pewnością nie mogą zawieźć.

Samouczek daje dobre podstawy, ale dopiero podczas rozgrywania Kampanii nauczysz się mechanizmów rządzących grą. To najlepszy sposób na opanowanie reguł, niezależnie od Twojego doświadczenia z tym gatunkiem, ponieważ zdobędziesz również karty XP i Blitz (więcej o tym wkrótce). Fabuła skupia się wokół organizacji The Banished, zbuntowanego odłamu Covenant, która... no cóż... chodzi o to, żeby uratować wszechświat. Takie tam drobne, codzienne sprawki. Poza kampanią można zagrać The Banished, w końcu kto nie lubi zagrać typem spod ciemnej gwiazdy?

HW2 nie upraszcza formuły RTS w poszczególnych jej składowych (przynajmniej nie na tyle, na ile możnaby się spodziewać). Możesz rozbudowywać bazę, zbierać surowce, zatwierdzać upgrade'y i stale kontrolować swoje jednostki. Najszybsze i najtańsze w produkcji jednostki są również najsłabsze, i choć chciałoby się zagęścić pole bitwy czołgami, to przez takie jednostki ponosimy największe nakłady kosztów i czasu.

Oczywiście nie jest tak, że w grze nie występują żadne uproszczenia. Masz możliwość grania online z lub bez nieograniczonych surowców, zależnie od wybranego trybu, jak i znajdziesz tam same nowe Blitz. Blitz zachęca do zbierania i rozwijania wirtualnych kart. Zagraj kartę, by prędko wezwać jednostkę, zaatakować lub wyczyścić pole bitwy. Każda karta związana jest z kosztami energii; zwiększ swoje generatory energii przez przetrzymanie dwóch czy trzech baz na polu albo niszcząc spadające przedmioty na mapę. Mecze Blitz są bardzo szybkie i dopóki twoja drużyna nie jest zrujnowana, całkiem przyjemne.

Czy będziesz w szoku, kiedy dowiesz się, że paczki z kartami Blitz możesz kupić za prawdziwe pieniądze? Raczej nie. Możesz, jeżeli jesteś na tyle szalony, by wydać odpowiednio dużo pieniędzy w celu zbudowania mocnej talii, wygrywać mecze przede wszystkim dzięki kasie, a nie cierpliwości i umiejętnościom. Niestety nie jest to największa bolączka tej gry.

Przede wszystkim, gra jest stabilna niczym uskok tektoniczny. Nawet grając offline spodziewaj się kilku crashów, zanim zobaczysz zakończenie kampanii. Często występują też rozłączenia z siecią w trybie online, a rozegranie meczu bez żadnych problemów graniczy z cudem. Gdyby tego było mało, każdy przerwany mecz liczony jest jako porażka, nawet jeżeli byłeś sekundy od zwycięstwa.



Rozczarowujące dla gracza jest to, że twórcy sprawiają wrażenie, jakby miał być to prosty flirt z gatunkiem RTS bez możliwości rozwoju. Zapewne da się to jakoś wyjaśnić (niektórzy gracze chyba opuszczają grę z gniewu, a nie przez problemy z siecią), ale główna linia jest taka, że nie jest to pełnoprawny RTS. Zabawa jest niezła w jego najlepszych momentach - szczególnie podczas gry z żywym przeciwnikiem - ale mała ilość rankingowych meczów jest jednym z wielu sygnałów, że jest to zasadniczo niedokończona gra. Halo Wars zawsze oznaczało FPS, a nie RTS.

★★★☆☆

Luke Kemp


Halo Wars 2 at CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Tuesday, 4 July 2017

Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands ★★★☆☆


Nie da się zaprzeczyć, że Ghost Recon: Wildlands jest grą ogromną, i nikt nie mógłby powiedzieć, że przebił się przez główną kampanię w ciągu kilku godzin, jednak czasami mniej znaczy więcej i nie da się ukryć, że Ubisoft zyskałby dużo więcej, gdyby zdecydował się zatrudnić do pracy nad tym projektem troszkę boliwijskich lokalsów.


Mówiąc prosto z mostu - fabuła nie powala i Ameryki nie odkrywa. To sztampowa opowieść, w której amerykańska agencja odmawia udzielenia pomocy uciśnionym w ich walce z baronami narkotykowymi, do momentu, w którym nie ginie jeden z jej pracowników. Po tych wydarzeniach wszystko zmienia się w jedno wielkie poszukiwanie zemsty, której ostatecznym celem jest śmierć bossa kartelu Santa Blanca - El Sueno.

Co ciekawe, na całość składa się nie tylko liniowe wykonywanie misji fabularnych, ale także przemierzanie tytułowej “dziczy”, podczas którego poszukujesz kolejnych celów na terenach opanowanych przez kartel, mając do dyspozycji tylko skrawki informacji dostarczone przez wywiad. Każdy cel jest pojedynczą nicią wchodzącą w skład pajęczej sieci utkanej przez kartel, a rozpracowanie wszystkich pomniejszych bossów doprowadzi cię małymi kroczkami do grubej ryby.

Jest to bez wątpienia ciekawy sposób budowania rozgrywki, który daje graczowi dużą swobodę i możliwość wyboru swojej własnej drogi do ukończenia gry. Sporym minusem jest jednak to, że prawie każdy obszar mapy czy każdą grupę pomniejszych bossów da się rozpracować w ten sam sposób. Unikatowy system zbierania informacji wywiadowczych szybko staje się nudny i sprowadza się do przedzierania się przez rzesze pomniejszych watażków, aby po ich trupach dotrzeć do stojącego nad nimi bossa. Poza tym, chcąc rozwijać swoją postać musisz skupić się również na pozyskiwaniu zasobów, co zmusza do ciągłego przebijania się przez zadania poboczne.

Dostęp do ogromnego terenu, usianego przepięknymi krajobrazami, ratuję tytuł tylko częściowo. Sposób prowadzenia walki niestety szału nie robi i to pomimo ogromnego wyboru broni i możliwości ich modyfikacji z wykorzystaniem sukcesywnie zdobywanych elementów. Prawda jest taka, że po zdobyciu konkretnego karabinu snajperskiego nie ma najmniejszej potrzeby używania innego uzbrojenia. Dodaj do tego jeszcze system “nieklejących” okładek, który nigdy nie działa tak jakbyśmy tego chcieli, a otrzymasz pewien obraz ogromu wad, jakich niestety nie udało się uniknąć przy tworzeniu Wildlands.

Całość wrażenia ratuje po części dający sporą frajdę arcadowy system prowadzenia pojazdów, który sprawia szczególną radość w przypadku kooperacji ze znajomymi. Niezależnie od tego czy preferujesz wykonywać zadania po cichu, czy też jesteś zwolennikiem totalnej rozwałki, to jak będzie wyglądać rozgrywka zależy tylko od tego ile ty i twoi znajomi jesteście w stanie z niej wycisnąć.



Gdyby tylko całość zaprezentowanej mechaniki nie została tak bardzo rozciągnięta na zbyt dużej przestrzeni dostarczonej przez grę, Wildlands byłby bez wątpienia tytułem znacznie lepszym. Każdy pozytywny element rozgrywki jest bowiem natychmiast psuty przez powtarzalność, a kilka dobrych pomysłów na gameplay nie jest w stanie uratować projektu jako całości.

★★★☆☆

Robin Parker


Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands at CeX



Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Thursday, 22 June 2017

Witamy w ósma sklepie CeX w Polsce - CeX Szczecin!


Witamy w ósmym sklepie CeX w Polsce - CeX Szczecin!

Z przyjemnością informujemy o otwarciu kolejnego CeX sklepu w Polsce! U nas kupisz, sprzedasz i wymienisz wszystko co wiąże się z elektroniką, gadżetami, grami, fotografią i kinematografią! Wpadnij się przywitać!

Sprawdź, gdzie jeszcze możesz nas znaleźć na webuy.com/stores




Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Wednesday, 14 June 2017

Witamy w siódmym sklepie CeX w Polsce - CeX Gdynia!


Z przyjemnością informujemy o otwarciu kolejnego CeX sklepu w Polsce!


U nas kupisz, sprzedasz i wymienisz wszystko co wiąże się z elektroniką, gadżetami, grami, fotografią i kinematografią! 


Wpadnij się przywitać!

Sprawdź, gdzie jeszcze możesz nas znaleźć na webuy.com/stores





Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl