Thursday, 15 August 2019

Dark Phoenix ★★☆☆☆


X-Men: Dark Phoenix to nie tylko druga adaptacja Sagi Dark Phoenix z 1980 roku, ale także drugie podejście Simona Kinberga po X-Men: The Last Stand z 2006 roku. Po mieszanych recenzjach, jakie otrzymał The Last Stand, myślicie pewnie, że coś z tego Pan Simon wyniósł.


Trochę się zapędziłem, więc do rzeczy. X-Men: Dark Phoenix, bezpośrednia kontynuacja X-Men: Apocalypse, w dużej mierze podąża za historią Jean Gray (Sophie Turner), która po pochłonięciu tajemniczej siły kosmicznej, w celu uratowania reszty swojego zespołu, otrzymuje wzmocnienie swoich telekinetycznych i telepatycznych mocy. Wkrótce jednak zaczyna tracić kontrolę po czym ucieka. Tymczasem grupa zmiennokształtnych kosmitów, chcących wykorzystać energię pochłoniętą przez Jean do Złych Celów™, przybywa na Ziemię. Podczas gdy profesor X (James McAvoy) z resztą X-Menów próbują wytropić Jean - spierając się ze sobą w międzyczasie - Vuk (Jessica Chastain) i jej zespół D'Bari robią to samo; jedni by pomóc przejąć kontrolę nad nowymi mocami, a drudzy by przyjąć nad nimi kontrolę.

Mimo wszystkich swoich wad (których jest wiele - ale przejdę do tego później), Dark Phoenix bawi się dość interesującymi koncepcjami; Kinberg popycha niektóre ze swoich postaci w nieco innym kierunku niż wcześniej. Zniknął profesor X, wieczny optymista i dobroczyńca; na jego miejscu jest postać, która wydaje się postrzegać X-Menów jako swój osobisty projekt, który przyniósł mu sławę; postać, która pojawia się w magazynach w całym kraju i która ma prezydenta zapisanego w szybkich kontaktach. Biorąc pod uwagę mutanta i znanego X-Mana, który szaleje powodując zniszczenie, to całkiem interesujące zobaczyć, te postaci wchodzące ze sobą w interakcje.

Tyle z zalet filmu. Od czego by tu zacząć? Potencjał żadnego z aktorów nie został do końca wykorzystany, a nikogo tak bardzo jak Jessiki Chastain. Vuk i reszta D’Bari są ciency jak papier; chcą Potężnego Obiektu, aby zrobić Złą Rzecz, bo Zemsta i tyle. Ich obecność stanowi hołd dla oryginalnej sagi komiksowej, tak naprawdę nie dodają wiele do filmu, i szczerze mówiąc wolałbym, żeby Kinberg bardziej skupił się na Jean Gray i tym, jak X-Meni sobie z nią radzą. Bez tego fundamentu nie będziemy widzieć wagi ostatecznej potyczki X-Men VS X-Men VS obcy.


Ostatecznie Dark Phoenix to … znośny film, tak myślę? To nic specjalnego. Zdecydowanie nie najgorszy film X-Men, ale sporo dzieli go od najlepszych. Marvel i MCU podnoszą poprzeczkę od Iron Mana z 2008 roku, pokazując, że wysokobudżetowe filmy o superbohaterach mogą nieść ze sobą zdrową dawkę emocji bez poświęcania wizuali (i odwrotnie). Niestety, choć z pewnością zaczynali dobrze, filmy X-Men w ostatnich latach tak naprawdę nie osiągnęły odpowiedniego poziomu… tak więc Dark Phoenix jest dość przykrym elementem szeroko znanej serii filmów.

★★☆☆☆
Phil Taberner



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

No comments:

Post a comment