Thursday, 22 August 2019

Alita: Battle Angel ★★★☆☆


Alita: Battle Angel, najnowszy film Roberta Rodrigueza, oparty na mandze z lat 90. Battle Angel Alita autorstwa Yukito Kishiro. Jest to jest połączenie science fiction z filmem akcji, które na pewno spodoba się fanom cyberpunku. Osadzone w futurystycznej powojennej rzeczywistości, gdzie przetrwało ostatnie z cennych miast nieba, Zalem, społeczeństwo jest teraz mocno podzielone na elitę, która żyje w Zalem ciesząc się życiem, i pozostałych, którzy zostali w Żelaznym Mieście, desperacko starając się przeżyć na skrawkach wyrzuconych przez górne miasto.


Podczas poszukiwania części zamiennych dr Dyson Ido (Christoph WChay Clarkaltz) napotyka żywe szczątki cyborga, które zabiera ze sobą i naprawia. Alita (Rosa Salazar), bo tak nazwał ją Ido, ponieważ nie pamięta swojego poprzedniego życia, nie może przestać myśleć o tym, kim mogła być, szczególnie przez z intrygi Hugo (Keean Johnson) i nadopiekuńczą naturę swojego przyszytego rodzica. Jej poszukiwanie tożsamości ma jednak swoją cenę i wkrótce zostaje uwikłana w znacznie większą sprawę.

Przesłanka „Alita: Battle Angel” nie jest wybitna, ale jest wystarczająco intrygująca, aby nas wciągnąć. Niestety, narracja na pewno nie jest zaletą filmu - w pierwszej połowie jest zrozumiała, aczkolwiek przy tym banalna, ale kiedy już przejdziemy do drugiej połowy trudno nie zauważyć, że tak naprawdę wszystko jest tylko fundamentem do kontynuacji, ponieważ nie da się tego zamknąć w ciągu dwóch godzin. Jest to po części typowe i widziałam takie zabiegi już w innych filmach opartych na mangach - osadzone w bardzo barwnych rzeczywistościach, mają światy tak rozbudowane, że nie da się ich przedstawić w jednym filmie.

Pomimo tego, że linia fabularna nie była tak ekscytująca, jak można było się spodziewać, bohaterowie oparci na stereotypach(w szczególności ci źli) są wystarczająco interesujący, a Alita w szczególności fascynująca - zrealizowana w CGI, ale ze szczególną uwagą dla ciepła i emocji prawdziwej istoty ludzkiej, które nie zawsze są widoczne w filmach z takim zastosowaniem grafiki komputerowej. Trudno jej nie polubić, szczególnie po jednej scenie, w której wyjątkowo arogancki złoczyńca okazuje się idiotą (coś, co zawsze lubię oglądać).

Podczas gdy inne postacie są sympatyczne i mają za sobą wiarygodne historie, tak naprawdę to Alita trzymała mnie przy filmie. Zgodnie z oczekiwaniami, Waltz wykonuje bardzo dobrą robotę jako Ido, a Hugo do którego mogliśmy się przyrównywać jako widzowie, był przewidywalny, a jego zaangażowanie co do Ality sprawiło, że wypadł bardzo miło (jestem też przekonana, że jest młodszą wersją Josepha Gordona-Levitta). Film raczej nie wiedział, do kogo był skierowany, bardzo szybko przechodząc od zakochanych nastolatków przeciwstawiających się regułom, do brutalnych walk cyborgów z więcej niż jedną głową oddzieloną od ciała.


Właśnie to bardzo podobało mi się w „Alita: Battle Angel”. Akcja jest doskonała, a zapierające dech w piersiach efekty CGI naprawdę pokazują talent zespołu, który za nimi stoi. Niektóre ujęcia były absolutnie niezapomniane - Alita wirująca w powietrzu przez tuzin kolczastych metalowych macek w powietrzu to scena, która nie szybko opuści moją pamięć. To też te małe akcenty, jak na przykład trój-ręki mężczyzna grający na 12-strunowej gitarze. Użycie CGI naprawdę buduje ten świat i tworzy wiarygodne, hipnotyzujące wręcz wrażenia wizualne.

Historia i samo jej przedstawienie z pewnością nie jest zaletą „Alita: Battle Angel”, ale mam nadzieję, że kontynuacja rozwiąże ten problem. Akcja i to jak przedstawiony został świat, to jednak prawdziwy wyczyn, więc jeśli takie macie priorytety, to warto go zobaczyć.

★★★☆☆
Hannah Read

Alita: Battle Angel w CeX


Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

No comments:

Post a comment