Thursday, 6 June 2019

Mortal Kombat 11 ★★★★★


Dwadzieścia siedem lat, brutalna i piękna to określenia akurat do opisania mojej ex, która cały czas mnie zdradzała, ale równie dobrze opisują też Mortal Kombat. Jako młodzieniec pamiętam, jak siedziałem w szkole z kopią GamesMaster, patrząc na artykuł Ice and Lemon o nadchodzącym Mortal Kombat 2 i byłem pochłonięty we wpisie o Scorpionie i Sub-Zero. Jako dziewięcioletni chłopiec przyjaźniłem się z bogatymi psychopatami, dzieciakiem który zjadał gile z nosa i dziwną dziewczyną, która zbierała Magiczne Trolle. Kłóciliśmy się o to, czy Knuckles był mężczyzną czy kobietą, czy lepsze było Nintendo, czy Sega, albo Mortal Kombat czy Street Fighter. Ujęcia Scorpiona i Sub-zero rozdzierających ludzkie wnętrzności były najbardziej ekscytującą rzeczą jaką wtedy znałem.


Mortal Kombat 11 to trzecia gra w nowej trylogii gier Mortal Kombat. Wprowadzili do niej odwracający wszystko do góry nogami element podróży w czasie, całkowicie zabijając napięcie w historii. I dobrze się stało. Jest to dobry sposób na umieszczenie w grze wszystkich martwych fabularnie postaci, które przecież kochamy. Tak czy inaczej ludzie, którzy grają w Mortal Kombat dla fabuły, prawdopodobnie kupują płatki dla kartoników.

Mortal Kombat 11 został nieco spowolniony w porównaniu do Mortal Kombat X, ale spokojnie, w życiu tak się zdarza, że czasami lepiej być wolnym niż szybkim. Gra ma też najbardziej imponujące samouczki jakie widziałem. Zazwyczaj te sekcje wydają się takie, jakby producent chciał kolejny dodatkowy tryb, a nie było już lepszych pomysłów. Jednak ten tutaj jest tak szczegółowy, że naprawdę przekazuje wiedzę ekspertów Mortal Kombat, to też świetny motywator, gdy zdecydujemy się na granie online. Nadal tylko przegrywamy, ale przynajmniej wiemy dlaczego.


Krypta to mini-gra do odblokowywania rzeczy za pomocą pieniędzy zarobionych w innych trybach. W MK11 stała się niewiarygodnie skomplikowana i daje nieprzyzwoite ilości nieciekawych i bezużytecznych badziewi. Opowieść jest zaś zbitką problemów z podróżami w czasie. Dodanie Shivy i kilku innych postaci w grze, ale za to ich brak w wyborze postaci, wygląda jak Netherrealm przypominające bym oszczędzał hajs na dodatki.

Prawdopodobnie najlepszy Mortal Kombat. Fajnie się gra, czułem progres idący za czasem poświęconym na grę. Fatality i Brutality są jak zwykle głupie i krwawe, ale i tak fajne.



★★★★★
David Roberts



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

No comments:

Post a comment