Thursday, 12 March 2020

47 Metres Down: Uncaged ★☆☆☆☆


Biedne wiecznie pomawiane w Hollywood rekiny. Od filmu “Szczęki” z 1975 roku zawsze były uznawane za “tych złych od jedzenia ludzi, którzy pływają w ich wodach”. To niesprawiedliwe. 47 Metres Down: Uncaged, najnowszy tytuł w długiej linii propagandy przeciwko rekinom, śledzi losy grupy dziewcząt, które nurkują w zatopionym mieście Majów, ale zostają uwięzione przez pływającą w nim grupę rekinów. Rekiny prawdopodobnie po prostu z radością zajmowały się własnymi sprawami, również chcąc rzucić okiem na miasto Majów - a potem wyszło jak zwykle. #teamshark

W każdym razie kontynuacja 47 Meters Down z 2017 roku nie ma absolutnie żadnego narracyjnego związku z niespodzianką pierwszego filmu, a zamiast tego wydaje się desperackim skokiem na kasę. W filmie występuje Sophie Nelisse w roli Mii, amerykanki, która przeprowadziła się do Meksyku ze swoim ojcem, podwodnym odkrywcą, i jego nową żoną. Jedna rzecz prowadzi do drugiej - nie będę przechodził przez nonsensowne punkty fabuły, ponieważ wszyscy mamy lepsze rzeczy do roboty niż marnowanie czasu na 47 Meters Down: Uncaged - Mia i jej ekipa wyruszają w drogę do zatopionego miasta Majów. Oczywiście wpadają w pułapkę na wejściu do miasta, która uwięzi ich ze ślepym rekinem (spędził zbyt dużo czasu bez światła słonecznego), którego inne zmysły zostały w rezultacie wyostrzone.


I tak zaczyna się kolejny film człowiek kontra rekin, mój Boże, jestem tym absolutnie znudzony. Jak zwykle, bohaterowi są pozbawieni jakiejkolwiek głębi, czy osobowości, więc gdy są pod wodą w swoich sprzętach do nurkowania, prawie niemożliwe jest ich rozróżnienie. Nie żeby to miało tu większe znaczenie. Nie jesteśmy tutaj, by dowiadywać się czegokolwiek o bohaterach, jesteśmy tutaj, aby zobaczyć rekiny.

Jest to całkowicie denny film z bezsensownymi motywami postaci i fabułą oraz najbardziej rozczarowującymi momentami, które miały przerazić widza, jakie pamiętam. Co więcej, wygląd scen w filmie - kręconych niemal w całości pod wodą - jest mroczny, ale i ciemny. Po prostu za ciemny, przez co ciężko się go ogląda. Nie znalazłem w 47 Meters Down: Uncaged nic wartościowego. Nie mam tutaj błyskotliwych obserwacji, żadnej ciekawej analizy. Po obejrzeniu nie mam absolutnie żadnego tematu do przemyślenia. Chociaż szkoda mi tutaj rekinów. Jak wspomniałem już na wstępie, nagonka na rekiny w Hollywood staje się teraz naprawdę nudna, a biedne zębate stworzenia też przecież muszą jeść.

Tak czy inaczej, 47 Metres Down: Uncaged wydaje się badziewiem, które zaraz wyląduje na DVD i nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ten właśnie film dostał kinową premierę, nie mówiąc już o tym, dlaczego w ogóle powstał. Jest tak nudny, przewidywalny i pozbawiony rozwoju postaci, jak tylko można sobie wyobrazić w filmie tego gatunku. Jeśli chcecie mieć słaby wieczór z jednym z najgorszych tytułów 2019 roku, to droga do 47 Meters Down: Uncaged czeka.

★☆☆☆☆
Sam Love

47 Metres Down w CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

No comments:

Post a comment