Saturday, 11 May 2019

Power Rangers Battle Of The Grid ★★☆☆☆


„Power Rangers: Battle for the Grid” to pierwsza gra wideo z serii od „Power Rangers: Super Legends” która ukazała się w 2007 roku, co zaskakuje, biorąc pod uwagę, że Power Rangers już od jakiegoś czasu coraz częściej wraca na nasze ekrany. Gra jest bijatyką z systemem walki 3 na 3 sterując czterema przyciskami, obejmuje też grę online, w której możemy grać solo, albo tworzyć drużyny z przyjaciółmi.


W swej istocie, bez wnikania w szczegóły, walka w grze jest całkiem dobra. Wszystkie kombinacje i ruchy specjalne są łatwe do zagrania, więc bariera wejścia, którą zazwyczaj mamy w tego typu grach, jest znacznie niższa, co pozwala cieszyć się grą nawet ze znajomymi niedzielnymi graczami.


Problem z „Power Rangers: Battle for the Grid” polega na tym, że wszystko poza walką jest niestety bardzo ograniczone i przeciętne. Na ogół w tego typu bijatykach oczekuje się wielu różnych trybów gry. Nawet starsze gry je miały - pamiętajmy, że seria „Tekken” nawet od początku miała tryby Arcade, Time Attack, Vs, Story, a ostatecznie Bowling i inne. Przy grach takich jak „Mortal Kombat” wychodzących z niezliczonych trybów i głęboko dopracowanej historii „Power Rangers: Battle for the Grid” niestety nie ma prawie żadnych trybów, i skupia się głównie na Arcade i treningu. Jest to po części wybaczalne, bo gra nie jest sprzedawana w pełnej cenie, a około 100-120zł, jednak nie opuszczało mnie uczucie, że treści mogło być o wiele więcej i czułam się znudzona po pewnym czasie.

To jednak nie wszystko. W grze jest mniej niż 10 postaci, które nie mają też zbyt wielu możliwości. Po prostu nie ma co robić, więc to kolejny powód, dla którego czułam się znudzona, a bez obszernej listy postaci do odblokowania po prostu nie czułam się zmotywowana do dalszej gry. Tryb VS powinien być trzonem rozgrywki, a granie online powinno przyciągać graczy, mających też do wyboru inne mnogie tytuły w tym gatunku.

Graficznie gra nie powala, ale nie tak źle, porównując ją chociażby do typowych gier mobilnych. U.I wygląda jak coś, adekwatnego kilka pokoleń temu, a ogólny styl gry wydaje się trochę niedzisiejszy.


Jeśli mam być szczera, to po prostu nie wiem, dla kogo ta gra jest przeznaczona - wydaje się zbyt prosta i łatwa dla fanów hardkorowych bijatyk (a nawet tych niezbyt hardkorowych), więc prawdopodobnie lepiej trafi do dzieci. Jestem pewna, że opanowanie jej zajęłoby trochę czasu, ale pytanie brzmi: czy ktoś będzie chciał to robić. Dodatkowo premiera w podobnym czasie co „Mortal Kombat 11”, „Super Smash Bros” i „Dragon Ball Fighter Z”, dając fanom wiele innych opcji do wyboru.

Główne idee i mechanika walki są całkiem dobre, ale gra naprawdę potrzebowała większego budżetu i większego rozmachu, aby w pełni osiągnąć to, co próbuje osiągnąć. Jeśli ktoś jest wielkim fanem, to w ten tytuł kupiłabym raczej z drugiej ręki lub na wyprzedaży.


★★☆☆☆
Hannah Read



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Monday, 6 May 2019

FF12: The Zodiac Age ★★★★★


Final Fantasy 12: Zodiac Age - czas nie leczy wszystkich ran, ale dla Final Fantasy XII był jednak całkiem przychylny. Prawdopodobnie ostatnia świetna gra FF, XII to najnowsza odsłona serii, która została wydana w odnowionej wersji HD, jest dostępna na Xbox One i Nintendo Switch. Oryginał wybijał się na barkach popularności Final Fantasy X, powszechnie uważanej za jedną z najlepszych gier RPG w historii PlayStation 2. Jak można więc ulepszyć prześwietne FMV, pełne mini-gier i Chocobo?


Square zdecydowało się pójść z FF12 w zupełnie innym kierunku, i prawdopodobnie postrzegali to jako naturalny postęp w ich największej serii. Zmiany w turowym systemie walki i ogólny kierunek sprawiły, że niezłomni fani narzekali, a wszystko, od słabego głównego bohatera do stonowanej historii, zostało porównane do poprzednika w słabym świetle. Nie ma Blitzballi, ale ‘Wiek Zodiaku’ robi wiele rzeczy lepiej niż FFX, a nawet późniejszy Final Fantasy XIII. Gra zawiera system zadań z FF:Tactics, i dodaje głębię do Ivalice, gdyż możemy dzielić role (i odpowiednie umiejętności) między postaciami, aby uzyskać większą możliwość dostosowania niż kiedykolwiek wcześniej. Członkowie drużyny zaczynają od podstawowych statystyk i wybranej ‘siatki sfery’, pozwalając nam rozdysponować punkty w niemal dowolną umiejętność, którą chcemy rozwijać w danym momencie.

System „Gambit” jest jednym z najlepszych, jakie znajdziemy w każdej strategicznej grze RPG, możemy dzięki niemu usiąść i zrelaksować się, gdy stworzone przez nas skrypty zajmują każdego wroga (poniżej 50% zdrowia), do tego automatycznie uzdrawiają każdego kto otrzyma choćby najmniejsze obrażenia. Wymaga to trochę praktyki, ale złagodzi to większość bólów głowy, gdyż dzięki temu przebrniemy przez większość zbyt dużych skoków trudności bez nadmiernego grindu. Ponowne wydanie ma również szereg ulepszeń, z których najlepszym jest możliwość przyspieszenia gry w dowolnym momencie. Ratuje nas to gdy musimy spędzać czas na farmieniu materiałów, lub przyspiesza historię, gdy z jakiegoś powodu musimy powtarzać wcześniejsze sekcje. Dostępne opcje to prędkość 2x i 4x, dzięki czemu powrót do NPC znajdującego się dwa miasta dalej nie zajmie dużo czasu. Nadal możemy spędzić niezliczone godziny, polując, zbierając przedmioty oraz podnosząc statystyki i umiejętności za pośrednictwem systemu prac.


Z perspektywy czasu łatwo jest dopatrzeć się, które funkcje zostały przeniesione do FF XIII. Na szczęście nie jest aż tak liniowo, a za to mamy do eksploracji ogromne obszary, które są pełne wrogów i przedmiotów do znalezienia, a do tego jeszcze mnóstwo innych dodatkowych treści. Historia jest dość intrygująca, jeśli potrafimy poradzić sobie z politycznymi zagwozdkami, a łatwiej to przełknąć, ponieważ możemy grać z podwójną prędkością. (Animacje są dość zabawne, gdy poruszamy się dwa razy szybciej.) Remaster HD wygląda tak dobrze, jak każdy by się spodziewał, biorąc pod uwagę materiał źródłowy, ale nadal nie może się pozbyć tej całej toporności. Starsza technika jest szczególnie zauważalna w przypadku niektórych sztywnych animacji i dialogów, ale wciąż jest niemal zapierająca dech w piersiach, gdy olbrzymi boss uruchamia specjalny atak lub gdy po raz pierwszy widzimy skalę miasta.

FF12 to jedna z najlepszych gier RPG, które znajdziemy na Switchu, chociaż nie jest tak już w przypadku Xbox One. Gra nie jest stworzona do niedzielnego grania, ale jest idealna, jeśli szukacie mięsistego doświadczenia w starym stylu.

★★★★★
James Millin-Ashmore



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Friday, 3 May 2019

Unravel 2 ★★★★☆


„Unravel” było tak ekscytującą i inną grą, kiedy po raz pierwszy ukazało się w 2015 r. - było wolny od szalonej przemocy i szybkiej akcji, które ma wiele innych gier, ta zaś skupiała się bardziej na byciu po prostu przyjemnym i naładowanym emocjami doświadczeniem, wypełnionym wymagającymi łamigłówkami. Ogólny odbiór gry był bardzo dobry, nic więc dziwnego, że „Unravel 2” również zyskało już wiele pozytywnych recenzji.

Jeśli graliście w pierwszą część, spotkacie Yarny, uroczą małą nitkę, którą kontrolowaliśmy przez serię łamigłówek i niepokojących wydarzeń. W „Unravel 2” sterujemy dwoma Yarny, które zostały zaprojektowane dla dwóch graczy, więc oba Yarny(?) muszą kooperować, aby przedrzeć się przez wiele różnych wyzwań i przeszkód. Nadal można grać w pojedynkę, kontrolując indywidualnie oba Yarny, jednak uwielbiam to, co dodała opcja dwójki graczy - dynamika jest zupełnie inna, a dodanie pracy zespołowej sprawia, że ukończenie każdej układanki jest bardziej satysfakcjonujące. Naprawdę musicie komunikować się i współpracować, aby osiągnąć cel, a gra jest wspaniała pozwalając obu graczom znaleźć swoje mocne strony.

Podobnie jak w pierwszej części, gra wciąż ma bardzo podobne mechanizmy wahadłowe, trampoliny, budowanie mostów i tak dalej, ale ruch jest teraz bardziej płynny. Aspekt dwóch graczy jest naprawdę największą zmianą - poziom trudności uważam za podobny, a grafika jest tak samo piękna. Wydawało się, że w tle było więcej wariacji, od ładnych lasów po mroczne alejki w mieście. Po ukończeniu możecie uzyskać dostęp do dodatkowych poziomów, które sprawiają nieco więcej frustracji. Doceniam także system podpowiedzi, którego tak naprawdę zbytnio nie potrzebowałam, ale jest bardzo przydatny, gdy się trochę zaplączecie.

Jedyny aspekt, który nie był już taki świetny to historia, czy raczej tło fabularne - było oczywiście interesujące i jak tako podobało mi się, jak odzwierciedlała je rozgrywka, ale zabrakło “tego czegoś”. Narracja dwóch Yarnys była dla mnie o wiele bardziej emocjonalna i wciągająca… Trudno nie połączyć się z dwoma niezwykle uroczymi stworzeniami z przędzy, zwłaszcza w niebezpiecznych sytuacjach.


„Unravel 2” to krótka gra trwająca zaledwie cztery godziny i zawierająca tylko siedem poziomów, ale łamigłówki stanowią wyzwanie i wymagają wytrwałości oraz poświęcenia, jeśli chcecie dotrzeć do samego końca. Mimo to jest to nadal dobra gra dla dzieci i piękna alternatywa do tak powszechnych w obecnych czasach gier skupionych na refleksie i akcji. Odsuńcie się od zgiełku i oddajcie spokojnemu, ale zarazem skomplikowanemu wymiarowi dwóch Yarny.

★★★★☆
Hannah Read



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Tuesday, 30 April 2019

Archer: Danger Island ★★★★☆


Archer: Danger Island to dziewiąty sezon najbardziej absurdalnej animacji wszechczasów, rozgrywający się w umyśle samego bohatera. Sny Archera dają twórcy Adamowi Reedowi spore pole do popisu, umożliwiając częste zmiany settingu i bohaterów, a zarazem zachowując sporo specyficznego humoru.

Archer (H. Jon Benjamin) wyobraża sobie, że jest pilotem hydroplanu w 1938 roku i marnuje swoje dni w Polinezji Francuskiej. W końcu został wciągnięty w przygodę, w celu odnalezienia złotego idola, choć historia gra drugie skrzypce w stosunku do wielu żartów, które stały się podstawą serialu. Z drugiej strony, niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają, a gang spędza większość swojego czasu na zbieraniu funduszy na Danger Island.


Powracają różne znajome twarze, gdy podświadomość Archera działa w międzyczasie by pojąć jego obecny stan. Nigdy nie będzie w stanie uciec przed matką, a on wciąż jest pod opieką Malory (Jessica Walter), mimo że jest pośrodku pustkowia. Pojawiają się także jego dawni koledzy, choć są nieco pokrzywieni w umyśle Archera. Na przykład Lana Kane występuje jego Księżniczka Lanaluakalani, podczas gdy Pam pracuje z Archerem jako mechanik w jego hydroplanie. Cyryl pojawia się jako „podejrzany niemiec” Siegbert Fuchs, podczas gdy Krieger nie jest już człowiekiem. Zmiana narodowości, a nawet gatunków, pozwala na nowe podejście i ponowne rozpoczęcie dialogów (jak również nieoczekiwanych przyjaźni), ale większość obsady utrzymuje swoją osobowość w nienaruszonym stopniu. Archer jest wciąż Archerem, wydaje się tylko nieco bardziej spokojny. 

Południowy Pacyfik nie wszystkim się podoba, ale zmiana gatunku pomaga tchnąć nowe życie w show. Tak jak Archer Vice, seria jest skierowana do osób, które są tutaj nowe. Animacja jest tak bogata i szczegółowa, jak nigdy dotąd, a do tego mamy osiem sezonów do odkopywania żartów i tworzenia odwołań. Warto oglądać, jeśli nadążycie za tą zabawą. Jest szansa na nauczenie się czegoś nowego, Archer nigdy nie jest daleko od niebezpiecznej strefy żartu. Stawki są ciągle podnoszone pomimo fikcyjnej scenerii, podczas krótkiego 8-odcinkowego maratonu mamy wulkan, nazistów i różne inne problemy.


Opinie online sugerują, że część publiczności jest coraz bardziej zmęczona animacją, podczas gdy Reed wstępnie potwierdził, że następny sezon Archera będzie również ostatnim. Jeśli bardziej martwisz się o dzisiejszą kontynuację, będziesz musiał poczekać do ostatniego odcinka Danger Island zainspirowanego LotR. Podróż jest lepsza niż samo osiągnięcie celu i nie ma znaczenia, czy odbywa się w „rzeczywistości”, czy nie. Jaśniejszy ton pasuje do materiału źródłowego, nie psując dialogu i surrealizmu, które sprawiają, że program jest tak wyjątkowy. 


★★★★☆
James Millin-Ashmore



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Wednesday, 24 April 2019

The Walking Dead: The Final Season ★★★★☆


Kiedy Telltale ogłosiło, że zamyka sklep, nie wyglądało to dobrze dla The Walking Dead: The Final Season. Szorstka natura ich wydawnictw powinna być wystarczającą wskazówką ich niepewnej pozycji, a to oznaczało, że dwa ostatnie rozdziały mogą nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Pomimo utrzymywania ciszy medialnej przez jakiś czas, temat powrócił dzięki Skybound Entertainment i twórcy serialu Robertowi Kirkmanowi. Dobrze jest wiedzieć, że będziemy mogli dokończyć historię, która rozpoczęła się w 2012 r., zwłaszcza że może być ona całkiem poważnym hitem.


Znowu gramy jako Clementine, która chroni AJ lata po tym, jak widzieliśmy ją ostatnio w The Walking Dead: A New Frontier. Jej problemy pojawiają się, gdy spotyka się z byłymi studentami Ericson Academy for Troubled Youth i postanawia dotrzymać im towarzystwa. Jeśli gracie od pierwszego sezonu, będziecie mieli okazję wspominać Lee, Kenny'ego i wszystkich innych, podczas gdy starzy wrogowie i poprzednie doświadczenia tym razem trochę nam pomogą, najpierw musimy jednak zdecydować komu zaufać, gdy będzie ciężko.

„Broken Toys” jest trzecim rozdziałem, który właśnie został wydany, a czwarty z nich miał być gotowy do marca 2019 roku(piszę w lutym!). Gra nadal oferuje typową porcję wyborów pomiędzy życiem a śmiercią, z konsekwencjami, które powodują, że próbujemy przewidywać do czego sprowadzą się nasze decyzje. Jeśli zrobisz Y, co stanie się z X? Wszyscy pamiętają wszystko, a rozgrywka wygląda znajomo. Wciąż dobrze jest poznać bohaterów, mając do tego świadomość, że ich bezpieczeństwo na ogół zależy od dokonywanych wyborów.

Mimo że dorastała na 16-letnią samotną(po adopcji) matkę na pustkowiu pełnym szalonych zabójców, Clementine wciąż jest zdrowa(psychicznie), nawet jeśli jest trochę zahartowana z powodu swoich dawnych strat. Jest świetną bohaterką, a skupienie się na jej relacji z AJ czyni tę historię jeszcze bardziej atrakcyjną. Spędzamy sporo czasu ucząc AJ, kształtując jego osobowość, jak również własną. To miły akcent, ale zawsze musimy dzielić obowiązki bycia rodzicem i uwzględniać je w perspektywie dobra całej grupy. AJ jest odważnym chłopaszkiem, ale ma tylko 5 lat. Czy naprawdę chcecie dać mu broń?



Jestem trochę zmęczony formatem, ale to nie jest coś co można przegapić. Zwłaszcza jeśli wiadomość o upadku Telltale Was zmartwiła choćby w najmniejszym stopniu. Podstawowa rozgrywka jest prawie taka sama, a graficznie to dopracowana wersja New Frontier. Ta historia jest zawsze głównym punktem sprzedaży w serii gier TWD i wciąż jest tak silna, jak pierwszy sezon. Przez pewien czas wydawało się, że nie ma końca, a wydawanie gier w epizodycznym trybie zawsze niesie za sobą ryzyko. Na szczęście możemy zobaczyć zakończenie historii Clementine i AJ, nawet jeśli trochę okrężną drogą.

★★★★☆
James Millin-Ashmore

Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Friday, 19 April 2019

Crackdown 3 ★★☆☆☆


Jeżeli uczymy się przez powtarzanie to Crackdown 3 to rozczarowujący wynik. Bardzo hypowany exclusive na Xbox One został wydany po pięciu latach na różnych etapach rozwoju, ale w sumie nie wiadomo co tam robili przez cały ten czas.

Minęło kilka lat od wydania Crackdown 2 na Xboxa 360 i najnowsza odsłona wydaje się dość podobna. Gracz zostaje umieszczony w roli super-agenta (istnieje wybór postaci, ale 99% wybierze dowódcę Jaxona Terry'ego Crewsa), którego zadaniem jest podróżowanie po rozległym mieście New Providence, walcząc z różnymi przestępcami, którzy je opanowali. Na ogół atakują nas roje nieciekawych robotów, a gra zwiększa poziom trudności, rzucając ich coraz więcej w miarę, jak postępuje historia. Fragmenty mapy nie mają osłon, więc jesteśmy stale ostrzeliwani ze wszystkich stron - pozostaje strzelać do wszystkiego w zasięgu wzroku dzięki automatycznemu celowaniu i obfitości arsenału.


Jeśli brzmi to dla Was zabawnie, to zapewne nawet może takie być. Wadą jest jednak to, że gra jest również dość powtarzalna i szybko przestaje być satysfakcjonująca. Czynnikowi drzemki nie pomaga prosta 10-godzinna kampania, która zazwyczaj polega na poruszaniu się po mieście, aby kogoś zabić lub coś wysadzić. Bez konkretnego powodu biegamy od jednego do drugiego znacznika na mapie, aż w końcu znajdziemy coś lepszego do pogrania. W pełni niszczące się mapy Wrecking Zone przedłużają trochę życie gry, główna fabuła wylewa się nadmiarem znajdziek, a można również zagrać w trybie współpracy. Znajdźki wiążą się z systemem ulepszeń, który również wpływa na postać fizycznie w grze. Dosłownie stajemy się więksi i silniejsi, skacząc wyżej i dalej, gdy zdobywamy więcej doświadczenia. Możemy odblokować nowe postacie, odnajdując nici DNA rozrzucone po mapie, gdy w końcu dostaniemy dostęp do samochodu Agencji. Broń również się podlega ulepszeniom, gdy zdobywamy kolejne poziomy, więc zawsze mamy wybór jak anihilować wszystko co tylko spotkamy.

Cieniowanie sprawia, że gra wygląda przyjemnie, ale całość zbytnio się nie wyróżnia. Jest to raczej wybaczalne, biorąc pod uwagę skalę sandboxa i sposób poruszania się po budynkach, wspinając się i skacząc, dodatkowo pozwala to na większą ilość wrogów i wybuchów w tle. Postać nie jest też najłatwiejsza do kontrolowania, ale wraz ze zdobywaniem poziomów dostajemy kolejne ułatwienia.


Ogólnie rzecz biorąc, nie jest źle, ale nie jest to kontynuacja, na którą większość fanów liczyła po tak długim czasie. Niewiele różni się od gry, którą wydano wiele lat temu, a podstawa rozgrywki jest wciąż taka sama. Wybierasz cel, strzelasz do niego i trochę skaczesz tu i tam. Fanfary i hype, które poprzedziły premierę, sprawiają, że trudniej jest wybaczyć wiele wad i ograniczeń, ale mimo wszystko jest w tym trochę głupkowatej rozrywki. Crackdown 3 jest w porządku, jeśli szukacie łatwej zabawy, ale to też zmarnowany potencjał. Czasami wygląda to jak przemalowane Saints Row, ale nawet to byłoby chyba bardziej interesujące niż to co dostaliśmy. Seria zasługuje na coś lepszego niż kalka o niskim budżecie, która ciągle używa efektów komiksowych do cutscenek i po prostu rozczarowuje, mimo to prawdopodobnie pomoże Wam zabić trochę czasu w deszczowy weekend.

★★☆☆☆
James Millin-Ashmore



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Tuesday, 16 April 2019

Captain Marvel ★★★★☆


Najnowszą superbohaterką Marvela, która otrzymała miejsce na srebrnym ekranie, jest Kapitan Marvel (Brie Larson *). Mamy 1995 r., bohaterka trafia tam ze wspomnieniami w rozsypce, szukając odpowiedzi na wiele pytań i walcząc z międzygalaktycznym zagrożeniem terrorystycznym w postaci Kree Starforce.

*Larson stworzyła sporo kontrowersji wokół przygotowań do wydania Captain Marvel, wzywając do większej różnorodności wśród krytyków filmowych. Ogólnie okej, jednak nieco popsuła klimat jedną wypowiedzią; „Nie chcę słyszeć, co mają do powiedzenia biali ludzie.” Co zabolało społeczność i doprowadziło do licznych, 0-gwiazdkowych ocen jeszcze przed ukazaniem się filmu.


Jako biały facet czuję się nieco niezręcznie. Podobał mi się film (spodziewam się, że większości też będzie) i ogólnie nie widzę problemu. Z drugiej strony, jeśli uważałbym, że film jest gówniany, jej prowokacyjne stwierdzenie jest obroną przed wszelką krytyką, na jaką mógłbym się zdobyć.

Samuel L Jackson ponownie wciela się w rolę Nicka Fury'ego i jesteśmy w linii czasu tak dawno, że wciąż ma włosy, nie wie o istnieniu kosmitów i porusza się zaskakująco dobrze jak na mężczyznę, który w grudniu będzie miał 71 lat. Fury zapewnia wsparcie przez cały czas, podczas gdy Jude Law kieruje obsadą jako mentor Pani Kapitan, Yon-Rogg. Annette Bening gra lidera Kree Supreme Intelligence, przyjmując postać osoby najbardziej podziwianej przez widza.

Większość filmu rozgrywa się na Ziemi, choć znane otoczenie niekoniecznie stanowi o nudnym filmie. Jak można się spodziewać, tytułowa postać zajmuje większość uwagi widza, powoli zaczyna sobie przypominać, o tym że jest Carol Danvers, byłą pilotką w Siłach Powietrznych. Amnezja nie jest najświeższym urządzeniem narracyjnym i prowadzi nas znaną ścieżką. Wiemy, do czego jest zdolna Carol, więc to ona nadrabia zaległości, walcząc z przeciętnymi typami, z którymi poradzi sobie nawet najsłabszy Avenger. Wrogowie zmiennokształtni to kolejne narzędzie, które widzieliśmy wcześniej, ale działa ono wystarczająco dobrze, ponieważ główna postać nabiera tempa dzięki swoim absurdalnym poziomom mocy. Średnio to ciekawe, gdy jesteś bogiem w porównaniu do wszystkich wokół ciebie, ale tak to musi być, byśmy mieli szansę w nadchodzącej wojnie z Thanosem.

Pomijając kilka słabszych momentów, jest tutaj wystarczająco dużo magii Marvela, aby zainteresować przeciętnego widza najnowszą historią i ciężko żeby się nie udało, ponieważ jest to pomost między dwoma filmami z Infinity War. Kapitan Marvel przypomina niejako oryginalnego Thora, z niepokonaną bohaterką walczącą o zrozumienie jej mocy w obcym świecie. W przeciwieństwie do Thora nie przejmuje się wątkami romantycznymi, co jest całkiem pokrzepiające. Brak tego typu zainteresowań oznacza, że jest mniej scen wypełniaczy i więcej czasu na żarty i historię samą w sobie. Carol zaczyna przypominać sobie swoje życie na Ziemi i uświadamia sobie swój prawdziwy potencjał akurat w czasie gdy film osiąga satysfakcjonujący punkt kulminacyjny.


CGI poprawia się z każdym filmem i widać że raportowany budżet w wysokości 150 milionów dolarów został dobrze wykorzystany do odwzorowania klimatu 1995 roku. Od Blockbuster Video do przestarzałych technologii, film jest pełen nostalgicznych hitów dla każdego, kto jest na tyle stary, by pamiętać te czasy. To może być tylko przystanek, na drodze do spotkania Thanosa z resztą ocalałych Avengers’ów, ale zdecydowanie warto zobaczyć historię Kapitan Marvel.

★★★★☆
James Millin-Ashmore



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl