Saturday, 13 April 2019

Anthem ★★☆☆☆


Po słabym przyjęciu Mass Effect: Andromeda dwa lata temu, wielu fanów Bioware powierzyło swoje nadzieje Anthem’owi, hybrydowemu multiplayer loot shooterowi RPG. Od czasu pierwszych zapowiedzi społeczność oczekiwała, że gra będzie w stanie konkurować z takimi tytułami jak Destiny i The Division, jednak wyszło.. jak wyszło.

Zacznijmy od tego, że ze strony wizualnej gra jest po prostu piękna, czy to latamy po otwartym świecie, czy przechodzimy przez główny hub - wspaniale zrealizowane miasto. To naprawdę są rzeczy, z którymi Anthem dobrze sobie radzi. Bohaterowie, z którymi wchodzimy w interakcję, są zaprojektowani z niezwykłą dbałością o szczegóły i świetnymi animacjami mimiki twarzy (w przeciwieństwie do „Mass Effect: Andromeda”). Jasne, świat jest ładny, ale jaki sens ma piękna gra, w której nie ma nic do roboty?


Anthem ma kampanię fabularną, która zajmuje od 15 do 20 godzin i jest w niej kilka ekscytujących misji, jednak są one przeplatane okropnymi dodatkami, których celu innego niż dopychanie ramówki nie widzę. Tego typu gry mają zabłysnąć dzięki tej dodatkowej treści, którą dostajemy gdy zakończy się główny wątek, ale niestety w tym miejscu gra zdecydowanie utyka.

Póki co nie ma Raidów i jest tylko kilka Oblężeń (znanych jako Strike z „Destiny”), które można grać kilkukrotnie, ale po kilku godzinach robienia tego samego grindu z perspektywą na nic nowego w najbliższym czasie nie jestem pewien czy można zostać przy tej grze na dłużej.

Rozgrywka może jednak być całkiem przyjemna - nasza postać to człowiek, ale gramy większość gry zamknięci w Javelinie, kombinezonie który potrafi wykazać się niesamowitymi wyczynami motorycznymi i latać jak Iron Man. Mamy szeroki wachlarz broni i umiejętności, które możemy wymieniać, jeśli zdobędziemy coś lepszego z pokonanych wrogów lub skrzynek. Daje to jednak zupełnie inny problem - z jakiegoś powodu twórcy zdecydowali, że dobrym pomysłem będzie umożliwienie zmiany sprzętu / umiejętności tylko w bazie/hub’ie, co jest irytujące i prowadzi do niekończących się ekranów ładowania.

Myślę, że problem polega na tym, że Anthem daje odczucia jakby był grą sprzed 4 lat. Programiści nie nauczyli się na błędach popełnianych przez gry takie jak Destiny i The Division, mimo że są one naprawiane przez ich własnych programistów w innych tytułach. Prowadzi to do tego, że gra przegrywa z konkurentami i mamy odczucie, że Anthem to po prostu ich słabsza wersja.


Mam nadzieję, że z czasem pojawią się ze strony Bioware aktualizacje, które będą w stanie rozwiązać problemy z grą i że „Anthem” w końcu stanie się w pełni produktem, jakiego wszyscy oczekiwaliśmy. Póki co nie było dla nas wystarczającej ilości zabawy i pomimo tego, że mogliśmy podejrzeć coś, co może być naprawdę niewiarygodne, to po prostu nie jest jeszcze gotowy produkt.

★★☆☆☆
Hannah Read



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Wednesday, 10 April 2019

Dead or Alive 6 ★★★☆☆


Nigdy nie byłem typem człowieka, która staje po którejś ze stron i walczy o słuszność z innymi, po prostu lubię bijatyki i chciałbym grać w jak najwięcej z nich. Uważam, wszystkie mają elementy, które wychodzą im lepiej lub gorzej. Mortal Kombat ma brutalną przemoc. Tekken ma rozgrywkę zręcznościową. Virtua Fighter udaje, że jest dobry, ale tak naprawdę jest powolny, ślamazarny i nie pokazał się dobrze od 15 lat. Street Fighter ma fanów z błyskawicznym refleksem, przez potwornie długie komba potrzebne do wygrania w grach na wysokim poziomie, a Dead or Alive ma ... wielopoziomowy i wysoce interaktywny projekt poziomów oraz trudny do opanowania system kontr, który jednak pomoże nam wygrać nawet z najlepszymi graczami.


Niestety, DoA6, jak każda wspomniana wcześniej gra, jest po części ofiarą dżumy DLC, ponieważ dwie z postaci są zablokowane i możemy odblokować za różne płatne i przedsprzedażowe bonusy. Wszystkie inne, dostępne w tej chwili, DLC to dodatki czysto kosmetyczne, więc z radością możemy je zignorować. Sama gra zawiera wiele kostiumów dla każdej postaci, które można odblokować w grze, była to niezła mordęga, dopóki ostatnia łatka nie przyspieszyła tego procesu. Chwała łatkom!

Większość trybów, których się spodziewacie pojawia się w tej odsłonie poza kilkoma, których brak to dość niespodziewana decyzja. Tryb Story zajmie około dwóch godzin, ponieważ każdy nowy segment po odblokowaniu ukazuje się niczym z wizji Tarantino, bez konkretnej kolejności, przypadkowo opowiadając kilka zdarzeń. Quest Mode to zestaw szybkich wyzwań i celów zaproponowanych przez nowego bohatera i szalonego naukowca, Nico, który próbuje zebrać informacje o wszystkich bohaterach. Wymaga to ukończenia walk spełniających określone kryteria i jednoczesnego przyswojenia elementów i strategii rozgrywki. Tryby Arcade, Survival i Time Attack mówią same za siebie.

Tryb treningowy jest dopracowany, do tego stopnia, że nie rozumiem połowy informacji, które starają wyświetlić się na ekranie. Gra serwuje nam analizę ataków w czasie rzeczywistym, ale będzie to naprawdę pomocne dla tych, którzy wiedzą, jak poprawnie z tego skorzystać. Dalej mamy tryb online, który w tej chwili obsługuje tylko mecze rankingowe. Brak jakiegokolwiek lobby, przez co możemy trafić online również na swoich kumpli, który to błąd jest moim głównym zarzutem wobec gry. Nie sądzę, żeby jakakolwiek inna bijatyka powstała bez tej trybu Arcade ... *kaszle* Street Fighter 5 *kaszle* - System Lobby prawdopodobnie ma się pojawić w marcu, ale dlaczego nie było go od początku możemy tylko zgadywać, gdyż realnie szkodzi to samej grze. Następnym rażącym pominięciem jest brak trybu Tag Battle, który jest z serią od czasów DoA2.

Dead or Alive 6 przewiduje w turniejach 27 postaci. Dwie z nich to wspomniane wcześniej  DLC, dwie całkowicie nowe postacie i dwadzieścia trzy, które widzieliśmy w poprzednich częściach. Nowe, zaktualizowane modele postaci są zdecydowanie krokiem do przodu. Detale zabrudzeń i uszkodzeń również zostały ulepszone, a ubrania się rozlatują się na strzępy gdy walka się kończy. Rozgrywka jest w przeważającej mierze taka sama, poza wyjątkiem w postaci ostatnio ulubionej mechaniki bijatyk, pozwalającej niektórym finisherom lub kontratakom, przechylić na swoją korzyść szalę bitwy po naładowaniu specjalnego paska.


Jak wspomniałem wcześniej, to projekty poziomów Dead or Alive wyróżniają tę grę spośród konkurencji. Większość etapów ma w sobie wiele niebezpieczeństw i elementów, w które swojego przeciwnika można wrzucić. Kilka nowych poziomów ma widzów, gdy wykopujecie się z planszy wrzucą Was oni z powrotem do walki. Mimo to, wiele etapów DoA6 jest mniej dopracowanych i nie są aż tak wielopoziomowe, jak poprzednie pozycje w serii, niektóre z nich zostały przeniesione z poprzednich gier z dodanymi nowymi elementami. Właśnie szukam sobie poziomu z niekończącymi się klifami, żeby kogoś po zrzucać, lub dojo ze zbyt dużą ilością ścian, żeby kopać kogoś aż wyląduje u sąsiada.

Mam nadzieję, że DoA6 rozwiąże swoje problemy. Lubię bijatyki i szkoda byłoby spisywać ten tytuł na straty, może nie liczę na tryb Tag Team, ale dodanie Lobby sporo by pomogło. Jeśli czytacie to, a Lobby zostało dodane to doliczcie jedną gwiazdkę do wyniku.

★★★☆☆
Bry Wyatt



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Friday, 5 April 2019

Soul Calibur 6 ★★★☆☆


Witamy w kolejnej historii opowiedzianej... jeszcze raz. Ponieważ Namco zmieniło już lore gry więcej razy, niż zmienił nazwę serii i w dodatku z jakiegoś powodu założyli, że ktoś poświęca wystarczająco dużo uwagi tej opowieści, że mógłby dopatrzeć się niespójności fabularnych w demonicznym mieczu i jego dobrym bracie bliźniaku.


Soul Calibur 6 wydaje się stworzony dla ludzi, którzy lubią grać w pojedynkę. Gra jest pełna treści dla jednego gracza, co jest dobre o tyle dobre, że póki co tryb online działa tak sobie. Mam nadzieję, że wszystkie problemy zostaną wkrótce naprawione, ale obecnie gra ma problemy ze znalezieniem walk i opóźnieniami wprowadzanych akcji (które występują również w trybach offline). Prawdopodobnie nikomu to nie przeszkadza podczas zwykłego grania z kolegami, ale jest dość zauważalne, gdy próbuje się wykonać blok / parowanie w ostatniej sekundzie; obecnie można to zrobić jedynie przewidując / zgadując ruch przeciwnika. Oprócz standardowego trybu Arcade, istnieje dodatkowy tryb fabularny o nazwie Soul Chronicle, który rozpoczyna się w 1584 roku i rozgrywa przez 8 lat na osi czasu gry, z głównym naciskiem na Kilika. Jego historia trwa około godziny, następnie mamy do przejścia historie pozostałych dwudziestu bohaterów. Korzystając z dość fajnego menu - osi czasu, możemy zobaczyć, gdzie wszystkie wydarzenia z tych ośmiu lat nakładają się na siebie, a postacie wchodzą do gry.

A to nie koniec kontentu dla jednego gracza, Libra of Soul, visual novel z elementami RPG i walką. Zaczynamy od stworzenia postaci z pomocą całkiem przyzwoitego kreatora postaci. Jeśli macie czas, cierpliwość i wyobraźnię, możecie stworzyć naprawdę fajne rzeczy. Libra stawia nas przed prostą mapą świata, tam awansujemy i zdobywamy złoto za nowe bronie o lepszych statystykach. Cieszę się, że ten motyw wrócił po tym, jak zabrakło go w kilku ostatnich częściach, ale byłem trochę rozczarowany, że nie wciągnął mnie w taki sam sposób, jak Conquest, Mission's Mode lub Weapon Master Mode. Skończyło się na tym, że omijałem historie, idąc prosto do walk, ale w takim razie równie dobrze mogłem po prostu grać w trybie Arcade.

Seria zawsze dobrze równoważyła aspekty „łatwe do rozgryzienia, ale trudne do opanowania w 100%”, w tym “szóstka” nie jest wyjątkiem. Wydaje się, że tempo gry zostało nieco podniesione, a do tego wprowadzono też mnóstwo nowych mechanizmów. Choć wyglądają ładnie i krzykliwie, nie jestem fanem ataków Critical Edge. Super atak, który stał się popularny przez Street Fightera i ostatnio został dodany do Tekken (7). Ataki te w teorii dają przegrywającemu szansę na powrót, jednak w rzeczywistości stają się strategicznym elementem typu “dać się obić i wcisnąć guzik”. Chociaż od czasu wersji beta zostały one bardzo stonowane, niektóre z nich nadal wydają się bardzo niezbalansowane i są nieco frustrujące dla nowicjuszy, którzy nie widzą jak ich uniknąć. Kolejna nowa mechanika nazywa się Reversal Edge, a została ona podprowadzona z Injustice, gdzie gramy w wizualną wersję kamień, papier i nożyce (kwadrat bije krąg, koło bije trójkąt i trójkąt bije kwadrat). Zwycięzca minigry może zaatakować przeciwnika.


To dość dziwne, że Namco próbuje teraz zrestartować fabułę gry, ponieważ jakby nie myśleć o Soul Calibur, to przy dłuższym zastanowieniu i tak wszystko traci sens. Postacie, które nie istnieją w tych samych stuleciach, jaszczurki, żywe manekiny, kultowy kostium ninja Taki nie istniałby nawet przez kolejne 400 lat, pirat, który zginął, gdy gra nadal nazywała się Soul Edge i ognisty szkielet z innego wymiaru. Korzystając z powyginanej w każdą stronę osi czasu, zawsze udawało im się zdobyć interesujących gości. SC2 miał Link’a lub Spawn’a, w zależności od tego, na jakiej konsoli graliśmy. Soul Calibur 6 dostaje Geralta z Wiedźmińskiej sagi, ale akurat on pasuje do gry zaskakująco dobrze. Istnieją znaczące braki na liście, ale to nie byłaby gra na miarę obecnej generacji bez kontrowersyjnego DLC jako wisienki na torcie. Pierwszą ogłoszoną postacią jest 2B z NieR Automata. Zgaduję, że zobaczymy też postacie dla starszych fanów, pewnie będą to Rock i Hwang, z Soul Blade (spekulacja). Jeżeli przypadkiem czyta to ktoś z Namco to chętnie kupiłbym też Soul Calibur i Soul Calibur 2 HD.

★★★☆☆
Bry Wyatt


Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Tuesday, 5 March 2019

Resident Evil 2 ★★★★★


"Resident Evil 2" zadebiutował oryginalnie w 1998 roku. Był to niezwykle dobrze przyjęty survival horror, a dzięki kolejnym częściom zyskał naprawdę wielu, wielu fanów. Nowa gra zamiast być HD remasterem oryginału, została wykreowana całkowicie od podstaw z myślą o konsolach nowej generacji. Gra jest teraz ponadprzeciętną strzelanką, podobną do Resident Evil 4, 5 i 6.


Ta zmiana stylu oznacza, że gra opiera się bardziej na scenariuszach opartych na standardowym poziomie trudności, a kiedy gra się w trybie Hardcore, mocno skłania się ku swojej surwiwalowej stronie. W wersji Hardcore zapisywanie jest możliwe tylko za pomocą taśm (w mocno ograniczonej ilości) na maszynie do pisania i nie ma też punktów kontrolnych, więc może być tak brutalnie, jak w wydaniu z 1998 roku. W trakcie gry zmierzysz się z kilkoma rodzajami wrogów (nie tylko z zombie) - nie zamierzam ujawniać, czym one są, ponieważ odkrywanie nowych przeciwników i lokalizacji jest częścią zabawy, ale powiedzmy że niektórzy starsi wrogowie z serii "Resident Evil" mogą pojawić się na pewnym etapie.

Tempo gry jest znakomite. Dostajemy wierne odwzorowane scenariusze, które po kolei przechodzimy by dowiedzieć się co dzieje się w Raccoon City. To nie tylko walka i eksploracja, ale również różnorakie zagadki - dość trudne, a każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa. Wiele z nich jest opcjonalnych, ale dobrze nagradzanych.

Podobnie jak w oryginale, jest więcej niż jedna kampania dla każdej postaci (Claire i Leon), a prawdziwe zakończenie zobaczysz dopiero po ukończeniu każdej ze ścieżek. Może się to wydawać powtarzalne, ale zmieniają się one tak bardzo, że wciąż istnieje duży element zaskoczenia i zabawy. Po ukończeniu znajdziesz także mnóstwo znajdziek i nowy tryb gry, a nawet nową postać, która z pewnością jest ... inna, delikatnie mówiąc.

Niedługo pojawi się też DLC, które będzie zawierało trzy nowe surwiwalowe historie. Można będzie w nie zagrać po zakończeniu głównej części gry. Wspaniale jest widzieć twórców wspierających grę, udostępniając dodatkowe treści bezpłatnie.


Cokolwiek sądzisz o remasterach, nie ignoruj tego tytułu. Jest wiernym odtworzeniem tego, co było arcydziełem już w 1998 roku, ale robi o wiele więcej niż tylko odzwierciedla wersję z tamtych lat. Dzięki ulepszeniom dokonanym niemal w każdym aspekcie gry, w pełni zasłużyła sobie na prawo do rywalizacji ze wszystkimi tytułami w 2019 roku.

★★★★★
Hannah Read



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Thursday, 21 February 2019

Devilman Crybaby ★★★★☆


Gdyby istniała wyższa restrykcja wiekowa niż 18 lat, to na pewno dostałby ją "Devilman Crybaby" Netflixa - narkotyki, seks i przemoc. Spektakl wyreżyserowany przez Masaaki Yuasę oparty jest na mandze "Devilman" z lat 70., ale z pewnymi uwspółcześniającymi dodatkami, które to mają spore znaczenie.

Akira Fudo jest kompletnym mazgajem - licealistą, który nie może powstrzymać płaczu, gdy wie, że ludzie są na niego zdenerwowani. Zaprzyjaźnia się on z Ryo Asuką, profesorem, który jest jego przeciwieństwem, z nieco socjopatyczną osobowością i brakiem zrozumienia dla innych, zwłaszcza jeśli chodzi o empatię Akiry. Obaj tworzą nieprawdopodobny duet, ale z tego, co nam pokazano na początku, widać, że są przyjaciółmi od bardzo dawna i być może z powodu pewnych dziwnych okoliczności.
W pierwszym odcinku Ryo bierze Akirę na Sabbath, wydarzenie napędzane narkotykami, hedonistyczne przyjęcie przypominające nieco neonowy, rozmyty rave (znacznie bardziej nagi i NSFW), po czym wyjaśnia mu, że został uznany za dowód istnienia demonów. Akira, nie do końca rozumiejąc, co się dzieje, zgadza się połączyć z wszechpotężnym demonem Amonem, stając się silnym i atrakcyjnym Devilmanem, który wciąż zachowuje swoją pierwotną wrażliwość. To czyni go użytecznym narzędziem dla Ryo, którego planem jest użycie Akiry, aby pomóc odnaleźć demony i usunąć je z Ziemi, zanim przejmą nad nimi kontrolę.

Wstępna scena to dobry sposób na sprawdzenie, czy jest to odpowiednie anime dla Ciebie, z mnóstwem szokujących scen wyświetlanych w ciągu zaledwie kilku minut. Dowiedziałam się bardzo wcześnie, że "Devilman Crybaby" nie jest dla wrażliwych - seks jest rzucany prosto w twarz, a przemoc jest brutalna i obrzydliwa. Często te dwie rzeczy łączą się, ale nie tylko ze względu na czynnik uderzeniowy - tego rodzaju sceny służą ważnemu celowi, ukazując prymitywną, a czasem odrażającą stronę ludzi, co stanowi interesujące porównanie do demonów próbujących je przejąć.


Oprócz horroru i obrzydzenia, wciągnął mnie także styl artystyczny, który różni się od zwykłego anime. W pewnym sensie było to mniej stereotypowo japońskie i bardziej wypadło jako mieszanka japońskiego i zachodniego stylu kreskówek - ciała są bardziej proporcjonalne, a wysoki kontrast i oślepiające kolory są używane do podkreślania i wzmocnienia scen, wyrażając więcej niż klasyczna wyspiarska stylistyka. W każdym epizodzie jest dużo ruchu i szybkiego tempa (każdy z nich to tylko około 25 minut, w tym wstęp i napisy), więc mimo swojej graficznej natury jest to zaskakująco łatwe do oglądania sprawiając sporo rozrywki przez kilka dni. Aktorzy głosowi byli według mnie bardzo dobrze dobrani, w szczególności Akira i Ryo, których głosy naprawdę pasują do postaci, które przedstawiają.

Przesłanie jest dobre - pomiędzy dobrem, a złem koncentruje się na odkrywaniu siebie, emocjach i jak ważne jest pozostawanie wiernym sobie. Oprócz oczywistej walki między ludźmi i demonami, mamy kilka innych wątków, które ją wspierają - brak tożsamości rodzinnej Akiry przez rzadkie widywanie rodziców, relacje między jego przyjaciółmi Miki i Miko oraz to, jak zmieniły się przez zazdrość i oczywiście, czym właściwie jest relacja między Akirą i Ryo. Niektórych może zniechęcić wyraźna natura anime, ale jeśli myślisz, że Twój żołądek da radę, to warto go obejrzeć.

★★★★☆
Hannah Read



Get your daily CeX at

Google+ Instagram Twitter YouTube Facebook
And now Snapchat!

Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Friday, 15 February 2019

Just Cause 4 ★★★☆☆


Just Cause 4 to najnowszy tytuł od Square Enix z otwartym światem - przedstawiciel dobrze znanej, pociesznej i napakowanej akcją serii. Rico Rodriguez nie ma dnia, żeby nie wplątać się w działania ruchów oporu, tym razem walczy z grupą o złowieszczej nazwie The Black Hand. Opowieść nie wnosi nic nowego, a jej struktura jest podoba do tych z poprzednich gier - zamiast nowości w historii deweloperzy skupili się na rozgrywce, którą tak wszyscy kochamy, więc radość z gry powinna być jeszcze większa.


Sedno Just Cause 4 to szeroko rozumiany gameplay i jeśli graliście w 3, wiecie dokładnie czego się spodziewać. Rico nadal ma kombinezon do latania po okolicy i swój niezawodny hak, który jak zwykle dostarcza nam zabawy, od wiązania ludzi, do podczepiania wybuchających beczek i śledzenia co wysadzą. Oczywiście, w trakcie gry może się to nieco znudzić, zwłaszcza jeśli już graliście w poprzednie części. Dodano jednak nowe systemy pogodowe, takie jak tornada i burze z piorunami, które z pewnością nieco ożywiają całą oprawę. Zauważyłam, że tornada są najciekawsze ze względu na loty mocno podnoszące adrenalinę (niestety u mnie zwykle kończą się one marnie).

Jest jeszcze jedna nowa funkcja, która polega na tym, że możemy modyfikować swój hak, z między innymi takimi funkcjami jak balon chwytakowy (prosto z "Metal Gear Solid"), który może unosić przedmioty.

Poprawiła się także wydajność gry, odchodząc od nieznośnych problemów z płynnością klatek "Just Cause 3". Wiele wysiłku włożono w jego ulepszenie i nie dało się zauważyć większych problemów, na szczęście niewiele trzeba było poświęcić, co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę rozmiar mapy i szczegóły w grze. Grafika jest oszałamiająca, szczególnie piękne widoki, dostrzegane z wysokości.


Powiedziałabym, że jest to bardziej "Just Cause 3.5" niż "Just Cause 4", problem, który widziałam w kilku grach takich jak Call of Duty i FIFA, gdzie są one bardziej kontynuacyjne niż innowacyjne. Nawet z dodatkami, nie robią wystarczająco znaczących zmian, aby odróżnić się od innych w serii, a przechodząc do rozgrywki i fabuły czują się zbyt dobrze w swoich starych zaletach. Mimo, że przez pierwsze 20 godzin Just Cause 4 nadal jest zabawne, to, co naprawdę chciałam jest jednak czymś innym - robi to, co robi dobrze, ale jego powtarzalna natura jest właśnie tym co go ogranicza.

★★★☆☆
Hannah Read

Just Cause 4 w CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

Wednesday, 6 February 2019

PUBG Porównanie PS4/Xbox One ★★★☆☆


Dla większości graczy to już nic ciekawego. PUBG nie wynalazł trybu battle royale, jednak zdecydowanie przyczynił się do jego popularyzacji w ciągu ostatniego roku. Fortnite skapitalizował cały temat, przyciągając uwagę głównego nurtu i stale zwiększając monetyzację, alternatywą była wersja na Xboxa, która wiele rzeczy zrobiła całkiem dobrze. Zagrażające naszemu sercu strzelaniny, w których można rzucić się za osłonę lub paść na ziemię, pośpiesznie skanując teren pod kątem napastników ukrywających się w krzakach lub otaczających budynkach. To nie jest realistyczne, ale jest dalekie od fantazji Fortnite’a lub znajomej mechaniki najnowszej gry Call of Duty.


PUBG wreszcie wyszedł z "wczesnego dostępu" przystępując jednocześnie do programu Xbox Game Preview we wrześniu 2018 roku, udając, że jest gotowym produktem, pomimo szeregu przewlekłych problemów. Wydajność była najczęstszym, a niepewne serwery i wciąż ładujące się długo tekstury jeszcze chwilę po tym jak gracz uderzył o ziemię. Gdy umowa Microsoftu, aby utrzymać ją wyłącznie na Xboksie i PC skończyła się, nadszedł czas na port PS4, tu właśnie jesteśmy. Problem w tym, że wyłączność czasowa może czasami być mieczem obosiecznym.

Znaczna część hype'u ucichła pomimo dodania nowych map i ciągle przerabianych systemów, pomimo wyraźnej poprawy w stosunku do naszpikowanej błędami wersji wstępnej z Xbox One. Nawet na prześwietnym Xbox One X płynność była czasami wręcz zawstydzająca, jednak ciągłe ulepszenia doprowadziły do nieco bardziej dopracowanego produktu na PS4.

Mając to na uwadze, port PS4 PUBGa jest w najlepszym razie poprawny i nigdy nie będzie tak dobry jak wersja na PC. Digital Foundry przeprowadzili szeroko zakrojone testy, a ich raporty potwierdzają to, co można stwierdzić na podstawie wyglądu. Jeśli masz PS4 Pro, będziesz miał przyzwoitą zabawę, ale będzie średnio, jeśli używasz starszej konsoli.

Optymalizacja nigdy nie była mocną stroną PUBGa, nawet pomimo licznych poprawek w fazie wczesnego dostępu gra nadal jest w mocnym stresie podczas oczekiwania na zeskok z samolotu, podczas spadania, a czasami nawet gdy jesteśmy już na ziemi. Pomimo wielu problemów, nie można zaprzeczyć, że podczas grania w PUBG można się dobrze bawić.

Jest to niby naturalne we wczesnej fazie gry, ale nie ma nic lepszego niż pobić swojego pierwszego przeciwnika na śmierć, nosząc tylko brudną kamizelkę. Jeśli macie PS4 Pro / Xbox One X, możecie cieszyć się jeszcze bardziej przyjemnym doświadczeniem, ale nadal jest przyzwoicie, o ile wiecie na co się szykować. Monetyzacja i ilość elementów kosmetycznych to sprawy od których rumieniłby się nawet prezes MLM.

To wszystko nie stanowi problemu, jeśli dobrze nad sobą panujecie, ale jest krępujące, gdy bierzemy pod uwagę cenę, a także wiele problemów, które nie zostały całkowicie usunięte od czasu PUBGa we wczesnym dostępie. Jeśli czekacie, aby zobaczyć, o co tyle zamieszania, to są gorsze rzeczy niż PUBG na PS4. Nigdy nie będzie to wyrafinowane doświadczenie, ale nie jest tak źle.

★★★☆☆
James Millin-Ashmore

PUBG w CeX


Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl