Thursday, 10 May 2018

Suicide Squad: Hell to Pay ★★★☆☆


Dzięki wytwórni Warner Bros, słowa „Suicide Squad” wywołują u mnie smutną minę. A wszystko przez ich niezbyt udany efekt produkcji filmu o grupie antybohaterów ze stajni DC.  Nie wszystko jednak stracone, ponieważ najnowszą animacją DC, która uświetniła nasze ekrany, jest "Suicide Squad: Hell To Pay", dziesiąta część serii DC Animated Movie Universe. Chociaż nie jest to najlepsza animacja od DC jaką widziałam, jest to niewątpliwie najlepsza reprezentacja Suicide Squad, którą widziałam do tej pory, i nieskończenie lepsza niż jej filmowy odpowiednik (do dziś nie spotkałam ani jednej osoby, której spodobałby się ten twór).


Amanda Waller (głosu użyczyła Vanessa Williams), zrzesza grupę więźniów i zleca im znalezienie niezwykle pożądanego artefaktu, który każdy z nich chciałby zatrzymać dla siebie. Deadshot (Christian Slater) obejmuje w niej dowodzenie, a podążają za nim Brown Tiger, Harley Quinn, Captain Boomerang, Killer Frost i Copperhead.  Ze względu na charakter zadania, całkowicie pomijany w podręcznikach, sprawia, że pozbawiona typowego wyposażenia ekipa  musi podróżować po mieście w poobijanym kamperze, naśladując obłąkane rodzinne wypady. Sytuacja szybko się komplikuje, gdy zespół zdaje sobie sprawę, że walczy z niektórymi z najpotężniejszych wrogów, pragnących tego samego, do czego dąży Waller.

Mamy tu interesującą grupę antybohaterów, od Brązowego Tygrysa (Billy Brown), który jest prawdopodobnie dość zrównoważonym człowiekiem, ale z gwałtowną przeszłością, do Kapitana Boomeranga (Liam McIntyre), który , jak wszyscy wiemy, nie jest najbardziej moralnym i uczciwym obywatelem, na jakiego można się natknąć. Harley Quinn (Tara Strong) jest dość typowym przykładem zespołu w zespole, jak zwykle, chociaż cały czas starałam się zrozumieć, jaki był jej prawdziwy motyw, biorąc pod uwagę, że nie wydawała się być szczególnie przydatna w wyścigu z czasem o zdobycie nadprzyrodzonego trofeum. Dostarcza co prawda dużą dozę humoru, ale wydaje się, że nic poza tym, chciałabym więc, aby jej postać rozwinęła się nieco bardziej. Spory ubaw zapewnia nam też Copperhead (Gideon Emery), i chociaż jest on zdecydowanie bardziej przydatny, znowu chciałabym widzieć więcej związanych z nim istotnych wątków.

Sceny akcji będące główną atrakcją filmu, cechują się bardzo dobrą realizacją i sporą dawką brutalności. Fabuła sama w sobie jest naprawdę interesująca a oglądanie śmierci kolejnych postaci było naprawdę satysfakcjonujące (jak brutalnie by to nie brzmiało). Niestety, zakończenie było odrobinę przewidywalne, co jednak nie zniechęciło mnie do całości historii.


Największe zastrzeżenie mam do wspomnianego wcześniej humoru, który nie do końca pasuje do mrocznej konwencji obrazu. Część gagów prezentuje naprawdę niezły poziom, inne niestety wypadają dosyć sztywno. Moim zdaniem, lepiej byłoby usunąć je ze scenariusza, ponieważ niepotrzebnie odciągały uwagę od ponurej intrygi.

Nie wszystko działa tu jak powinno, działa jednak wystarczająco dobrze, aby zrobić z ‘Suicide Squad: Hell To Pay’ obraz, który dzięki intrygującym postaciom i bezwzględnej fabule może zmienić Wasze spojrzenie na serię Suicide Squad.


★★★☆☆
Hannah Read



Get your daily CeX at


Digg Technorati Delicious StumbleUpon Reddit BlinkList Furl Mixx Facebook Google Bookmark Yahoo
ma.gnolia squidoo newsvine live netscape tailrank mister-wong blogmarks slashdot spurl

No comments:

Post a comment